Kolano daje o sobie znać przy wstawaniu, jak każdego ranka. Nie liczę już dni od operacji, liczę dni do przeglądu konta. Szkoła surfingu mojego wujka ma czternaście desek, osiem pianek bez dziur i bank, który traci cierpliwość.
Stoi na pomoście, kiedy otwieram. Krótkie włosy, słone, plecak i spojrzenie, które liczy moje deski, zanim zdążę powiedzieć dzień dobry. „Smycz na trzeciej jest przetarta
„Dzień dobry
Mam trzydzieści jeden lat, byłam profesjonalistką, stałam na podium na Hawajach, a mój wujek zostawił mi swoją szkołę, bo wierzył, że kolano się zagoi. Nie goi się. Ona patrzy na kolano, krótko, i nic nie mówi. To jej zapisuję na plus.
„Sezon zaczyna się za dwanaście dni
Bałtyk leży przed nami szary i spokojny, i wiem, że ma rację, i że najchętniej wsadziłbym ją z powrotem do pociągu. Zamiast tego stoję, z kluczem w dłoni, a wiatr targa jej kurtkę.
„Dwa tygodnie próbnie



